Nr 6 - 1/2007



Pielgrzym

Warto przeczytać
Wielki Post w hitlerowskim obozie Stutthof w 1940 roku

Już w pierwszym transporcie, liczącym 150 więźniów, składającym się z czołowych przedstawicieli Polonii gdańskiej przywieziono 2 września 1939 r. do hitlerowskiego obozu Stutthof księży z diecezji gdańskiej. Następnie jesienią 1939 r. księży z dekanatu gdyńskiego z obecnej diecezji pelplińskiej, spośród których część została skazana na śmierć przez rozstrzelanie w masowych egzekucjach, odbywających się jesienią 1939 r. w lesie obok obozu. Między innymi w egzekucji dokonanej 11 stycznia 1940 na 22 czołowych przedstawicielach Polonii gdańskiej zginęli: bł. ks. Franciszek Rogaczewski – rektor kościoła pw. Chrystusa Króla w Gdańsku, ks. Władysław Szymański – opiekun młodzieży polskiej w Sopocie i w Gdańsku, ks. Bernard Wiecki z kościoła w Wocławach na Gdańskich Nizinach.

Od stycznia do końca marca 1940 r. zgromadzono w obozie Stutthof kilka tysięcy więźniów, w tym grupę księży i zakonników pochodzących z kościołów i zakonów pomorskich, liczącą ok. 250-300 osób. W transporcie z Fortu VII w Toruniu, po krótkim pobycie w obozie w Nowym Porcie w Gdańsku, zimą przybył do obozu bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski, wikariusz kościoła pw. Wniebowzięcia NMP w Toruniu, który podjął się pełnienia w obozie roli przewodnika duchowego w grupie księży zgromadzonych w izbie nr 5, znajdującej się w pierwszym zbudowanym w obozie baraku. Dzięki jego staraniom i osobistej inicjatywie, księża mogli w okresie Wielkiego Postu, dzięki zdobytemu cudem modlitewnikowi kapłańskiemu i mszalikowi, codziennie wieczorami w tajemnicy przed esesmanami, przenosić się w czasie wspólnych modlitw myślami do swoich kościołów na uroczystą Mszę wielkopostną.

Tydzień przed świętem Zmartwychwstania Pańskiego esesmani utworzyli karną kompanię składającą się z 67 przedstawicieli Polonii gdańskiej i pomorskiej skazanych przez sąd doraźny na karę śmierci. Skazańcy zostali odizolowani od pozostałych współwięźniów i każdego dnia byli poddawani karnym ćwiczeniom na placu apelowym.

W Wielki Czwartek, w obozie wczesnym rankiem przed pobudką, w największej tajemnicy została odprawiona w obozie Stutthof pierwsza tajna Msza św., celebrowana w izbie nr 5 przez ks. Bolesława Piechowskiego, najstarszego z księży. Służył mu do Mszy św. jej główny organizator bł. ks. S. W. Frelichowski. Według opisu księży werbistów „nabożeństwo urządzono w ten sposób, że wszyscy leżeli na swych siennikach, a tylko celebrans, którym był ks. Piechowski, siedząc szczelnie okryty kocami sprawował Najświętszą Ofiarę. Ks. Frelichowski zaś, który leżał obok prowizorycznego ołtarza, szeptem informował wszystkich o poszczególnych czynnościach Mszy świętej. Po konsekracji, by nie powodować zbytniego zamieszania z rąk do rąk podawano sobie ćwiartki małych Hostii. Nie było naturalnie mowy o paramentach liturgicznych czy kielichu. Konsekrowano w zwykłej szklance i zadowolono się dwoma tylko mizernymi świecami. Wzruszenie jednak było wielkie, szczególnie po przyjętej Komunii św. Dla wielu była ona ostatnią”.

W pierwszej Mszy świętej uczestniczyło 6 błogosławionych męczenników (bł. ks. Władysław Demski z Warmii, bł. ks. M. Górecki – opiekun kaplicy pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Gdańsku Nowym Porcie, bł. ks. B. Komorowski – rektor kościoła pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Gdańsku Wrzeszczu, bł. o. Stanisław Kubista – ekonom z domu zakonnego księży werbistów w Górnej Grupie, bł. o. Alojzy Liguda – rektor domu zakonnego w Górnej Grupie), których Ojciec Święty beatyfikował 13 czerwca 1999 r. w Warszawie, beatyfikowany 7 czerwca 1999 r. w Toruniu bł. ks. S. W. Frelichowski, a także kandydaci na ołtarze z II Procesu Beatyfikacyjnego, w tym księża z diecezji pelplińskiej. Następnego dnia dwaj błogosławieni księża. M. Górecki i B. Komorowski zostali rozstrzelani w Wielki Piątek w grupie 67 wybitnych działaczy w lesie w pobliżu obozu. Dla nich przyjęta potajemnie Komunia święta stała się ostatnim pocieszeniem i wiatykiem przed męczeńską śmiercią.

Natomiast to, co przeżywali w swojej drodze przez mękę pozostali uczestnicy tej niezwykłej Mszy św. najlepiej przedstawił w swoim pamiętniku ks. bp Bernard Czapliński: „Nie wiem, kiedy w życiu przyjmowaliśmy Chrystusa do duszy z większą miłością i oddaniem niż w ten Wielki Czwartek. Za to wszystko otoczyliśmy Wicka całą naszą miłością, bo już od pół roku nie byliśmy na Mszy świętej”.

W Wielki Piątek bitych przez esesmanów księży pocieszał bł. ks. S. W. Frelichowski słowami św. Pawła o dopełnieniu „na ciele własnym tego, czego nie dostaje cierpieniom Chrystusowym”.

Największą pociechą duchową, po doznanych cierpieniach stała się dla księży i zakonników Msza święta rezurekcyjna, którą o świcie w Wielkanoc 24 marca 1940 r. w największej tajemnicy przed esesmanami odprawił bł. ks. S.W. Frelichowski. „Złączyło się nasze Alleluja z głosami świata chrześcijańskiego, który radował się chwałą Zmartwychwstałego!” – napisał w swoim pamiętniku ks. Wojciech Gajdus, uczestnik tej Mszy świętej. Po niej księża poświęcili dwa zdobyte jajka i podzielili się ich maleńkimi cząstkami, składając sobie życzenia świąteczne, jak nakazywał staropolski zwyczaj, przy kromce chleba i kubku kawy zbożowej.






Aktualności

Proces beatyfikacyjny

Kalendarium procesu

Słudzy Boży

Miejsca zagłady

Pisma urzędowe

Modlitwa o beatyfikację

Słownik

Biuletyn Męczennicy

Warto przeczytać

Warto zobaczyć

Materiały Video

Bibliografia

Kontakt